Strona główna / blog / Czy technologia może być przeszkodą w edukacji - WM Talks
Czy technologia może być przeszkodą w edukacji - WM Talks

Jeśli interesujesz się edukacją, technologią, a przede wszystkim, technologią w edukacji, zapraszam do sprawdzenia naszego najnowszego odcinka WM Talks, w którym rozmawialiśmy z Dominikiem Koziarskim - CEO Little Bit Academy.

Cześć Dominik, dzisiaj chciałabym porozmawiać z Tobą o technologii w edukacji. Pandemia pokazała nam, że nauka zdalna, ale także zajęcia poza szkołą, to bardzo duże pole do popisu dla firm, działających w branży EdTech. Powiedz mi, jak to zaczęło się u was, w Little Bit Academy?

My, przede wszystkim, zaczęliśmy wcześniej, przed pandemią - w roku 2017. I zaczęło się to od tego, że do firmy, w której jeszcze wtedy pracowałem, przyjechał doktor z uniwersytetu Reykjavik, z którym współpracujemy w zasadzie do dzisiaj, jeżeli chodzi o kwestie programów edukacyjnych, a który zajmował się CSR-em i przebudowaniem modeli biznesowych. W rozmowach wyszło, że edukację trzeba trochę wesprzeć różnymi rozwiązaniami. Zostałem odpowiednio wsparty mentalnie, żeby Little Bit stworzyć. Minął rok, od momentu, w którym ta myśl zakiełkowała, zanim przygotowaliśmy pierwszego pilota. I w 2017 roku wystartowaliśmy z naszą działalnością.

Widzimy wszyscy, że sektor EdTech cały czas się rozwija. Szacunki mówią, że do 2027 roku będzie wart 233 miliardy dolarów. Jak myślisz, z czego to wynika? Co powoduje tak szybki rozwój tego rynku?

Faktycznie tak jest, bo, generalnie, wszystkie tworzone do tej pory raporty, a propos EdTech-u uwzględniają pandemię. I wiadomo, że w pandemii musieliśmy szukać nowych rozwiązań. Pandemia pchnęła nas w cyfrowe rozwiązania i w zdalną edukację. Obecna sytuacja w branży trochę zniwelowała te zapędy ludzi i koncentracji tylko na zajęciach online. Są wprowadzane rozwiązania hybrydowe i szereg różnych innych rozwiązań, które obecnie również zahaczają o sztuczną inteligencję. Na pewno jeszcze do tego tematu wrócimy. Natomiast ten rynek jest duży, jest potrzeba tego, żeby edukację wspierać i zmieniać. Wiadomo, z czego ona po prostu wynika - myślę, że każdy to widzi. I w naszej działalności uwzględniamy, oprócz naszej codziennej pracy, w postaci prowadzenia zdalnych i stacjonarnych zajęć dla dzieci, własne autorskie rozwiązania, które staramy się przekazać szkołom, wychodząc naprzeciw potrzebom nauczycieli, uczniów i rodziców.

Tutaj jest bardzo duże pole do popisu dla firm. Natomiast nie jest tak, że ktoś sobie wymyśli - ok, teraz mieliśmy pandemię, wejdźmy w technologie w edukacji. Doświadczenie, znajomość tej branży i jej potrzeb jest tutaj niezwykle istotna. W edukacji, przede wszystkim, przyjmują się rozwiązania, które są mądrze nastawione do tego, żeby rozwijać w dzieciach pasję, bądź - przekazywać im konkretną wiedzę. Jak to się robi, to jest już know-how, który wynika często właśnie z doświadczenia.

W waszej pracy skupiacie się głównie na dzieciach, uczycie ich kreatywności, nieszablonowego myślenia. Czy myślisz, że każde dziecko ma predyspozycje do nauki tego typu zachowań?

Zdecydowanie tak. I to są jedne z głównych wartości, którymi się posługujemy w Little Bit Academy, czyli właśnie wiara w to, że jesteśmy w stanie pewne pasje odkryć w tych dzieciach. To nie jest tak, że potem z każdego dziecka, jak to niektórzy mówią, zrobimy programistę. To nie jest projekt - dziecko, w którym staramy się teraz zaprogramować mu przyszłość. Nasze zajęcia i nasze podejście są skonstruowane w taki sposób, że potrafimy stworzyć dzieciom przestrzeń, w której symulujemy np. studio gier. Uczymy dzieciaki programowania, designu, dźwięków, ale też, przede wszystkim, umiejętności współpracy. To są soft skille, które są turbo istotne. Zobacz, dzisiaj się wszystko bardzo szybko zmienia. Pewne technologie, w tym sztuczna inteligencja, potrafią zabrać wiele przestrzeni, jeżeli chodzi o kwestie zmiany podejścia do pewnych rozwiązań. Między innymi, dyskutuje się o tym, czy programowanie w sumie będzie nam aż tak potrzebne, skoro jesteśmy w stanie napisać kilka promptów do Chat GPT i zaraz ci wygeneruje jakiś konkretny kod. Ale już to, w jaki sposób to po pierwsze zrobimy, jaki użytek z tego zrobimy i w jaki sposób będziemy chcieli to wykorzystać, to już jest kwestia, która jest obecna na naszych zajęciach w naszym programie.

To jest coś, co w każdym dziecku drzemie - taka chęć do zrobienia czegoś, i my musimy to po prostu odkryć, dać trochę wiary w siebie tym dzieciom. Tłumaczymy, jak wygląda programowanie, poznają skomplikowane języki programowania, niekiedy na poziomie już wręcz uczelni. To jest taki, dosyć profesjonalny poziom. Natomiast, nie wszystkim to pasuje i to nie jest dla wszystkich. To nie jest tak, że każde dziecko nadaje się teraz do programowania. Jesteśmy różni, dzieci mają różne predyspozycje. Natomiast my im pokazujemy, że nowych technologii można używać w zasadzie w różnych dziedzinach i warto to po prostu wiedzieć. Nie trzeba być od razu programistą i inżynierem, można być biologiem i po prostu kumać to, co się dzieje i te nowe technologie wykorzystywać w swojej dziedzinie.

Jasne, właśnie te nowe technologie często interesują dzieciaki. Wiem też, że uczestniczyliście w projekcie związanym z dronami, co dla dzieciaków na pewno jest ciekawe. Mógłbyś nam o tym trochę więcej opowiedzieć?

Jasne! To jest właśnie wątek wprowadzania tych działań do szkół. Stworzyliśmy taki projekt "Drony w edukacji". To jest projekt, który się nazywa "Latamy z klasą". I polega on na tym, że wprowadzamy do szkół edukacyjne drony, które można programować, które są bezpieczne i nie zrobią żadnej krzywdy. Stworzyliśmy do tego własny scenariusz, który pozwala nauczycielom trochę ich odciążyć, co jest dzisiaj bardzo istotne. Bo, ok, wprowadzamy drony, które uczą bezpieczeństwa. Wprowadzamy drony, które można programować. Wprowadzamy drony, których program prezentuje zawody przyszłości - dużo o tym mówimy. Jesteś w stanie już w siódmej, ósmej klasie albo pierwszej klasie liceum, bo to do takiej grupy jest to skierowane, zastanowić się, że, aha - ok, czyli mogę generalnie iść w tym kierunku, zająć się robotyką lotniczą, albo mogę być operatorem drona, który na przykład zalesia różne obszary. Jest tego bardzo dużo, w tych scenariuszach jest zaprezentowany cały wachlarz tego, co można robić.

Trzeba pamiętać natomiast o tym, jak dzisiaj, przynajmniej na naszym lokalnym rynku, nauczyciele mają dużo na głowie. Myślę, że też doskonale wiesz, jak wygląda dzisiejsza edukacja i to, ile dzieci mają po prostu do zrobienia, mają na tyle ciężkie torby, że potrzebne są im dzisiaj, nawet takie torby z kółeczkami. Przecieram oczy ze zdumienia niekiedy, że dziecko jest w stanie tyle wytrzymać. Do tego nauczyciel, który musi to wszystko ogarnąć. Dlatego, projektując rozwiązanie i mówiąc o EdTechu, warto brać pod uwagę właśnie ich potrzeby. Samo rozwiązanie, sama technologia - ok, ale zawsze będzie to osadzone w jakichś konkretnych realiach i możliwościach. Należałoby, po prostu, uwzględniać, żeby nie dawać nauczycielom zbyt wielu rzeczy do zrobienia. I ten program działa - szkolimy już nauczycieli, otrzymują certyfikaty, które umożliwiają im, oczywiście, prowadzenie zajęć z dronów edukacyjnych. I tak, krok po kroku, dostajemy bardzo dobry feedback, że to jest dobry kierunek.

Agnieszka Giemza i Dominik Koziarski

Skoro jesteśmy przy edukacji w Polsce, powiedz mi, czy widzisz jakąś jedną, główną barierę, która blokuje w tej chwili wprowadzanie nowych rozwiązań, nowych technologii do szkół?

Wiesz co, zawsze jedną z barier są finanse. To jest coś, co w tym przypadku jest niezwykle ważne, bo mimo że ktoś chce, to widzę, że potem szkoły kombinują - ok, jak my możemy te środki ogarnąć. Pojawiają się różne programy, które pozwalają na dofinansowanie tych rozwiązań. Da się to wykombinować, ale już bariera, na przykład związana z tym, że ktoś po prostu fizycznie nie jest w stanie ogarnąć pewnych tematów, jest już trudna do pokonania. Chodzi o to, że mamy nauczycieli i rozwiązania, które są bardzo popularne - na przykład drukarki 3D. I te drukarki, w niektórych szkołach, nie chcę powiedzieć, że w większości, ale w wielu, po prostu stoją i się kurzą. I to dosłownie. Wynika to z faktu, że, fajnie, jest rozwiązanie, wszyscy są zajawieni, to jest potrzebne i niezbędne wręcz. Ale, jak tego używać, jak z tego korzystać? Są oczywiście programy, które na to pozwalają. Natomiast później się to zamyka.

Powinniśmy z tych narzędzi korzystać w taki sposób, żeby nastawić się na projekty, czyli tworzenie różnych rozwiązań, które się zmieniają, eksperymentować. I tu powinno być właśnie rozwiązanie, które jest wprowadzone, uproszczone. Cała funkcjonalność dookoła powinna być niezwykle zrozumiała i przetrenowana przez nauczycieli. To jest więc bariera, która czasami blokuje pewne rozwiązania. Mówiąc też o software'owych rozwiązaniach, czasami się to obija o aktualny sprzęt w szkołach. Czyli, na przykład, stan istniejących komputerów, które niekiedy już nie obsługują podstawowych programów, bo są na przykład przestarzałe. Dzieje się to w niewielu już, na szczęście, szkołach. Nie wiem, czy wiesz, ale w wielu szkołach niekiedy nie ma Internetu, nie korzysta się z niego podczas lekcji, co jest po prostu jakąś abstrakcją. Czasami jest tak, że informatyka, niestety, wygląda w ten sposób, że mata grata - obsługujcie sobie jakiś tam Excel, Word. To nie ma nic wspólnego z dzisiejszymi wyzwaniami, które przed nami stoją. Potrafi być czasami tak, że szkoła na przykład, wręcz chce zrobić coś dobrego, kupi to rozwiązanie, bo ktoś im to sprzedał, wcisnął wręcz, ale nie jest to kompatybilne ze sprzętem, który jest na przykład w szkole. Ktoś kupi rozwiązanie, które jest na Windowsa, a już niekoniecznie na Chromebooka i te pieniądze, no niestety, są wyrzucone w błoto. Jest kilka tych barier - finansowa, obciążenie nauczycieli i sposób, w jaki wykorzystywać te rzeczy, wpleść je w lekcje.

Zgodzę się z Tobą. Sama mam syna w wieku szkolnym i na bieżąco wiem, jak to wygląda. Sprzęty są, jest coś nowego, a dzieciaki nie mają nawet możliwości z tego korzystać, bo nie ma kogoś z kompetencjami, kto mógłby im to, w odpowiedni sposób, wyjaśnić i wprowadzić w ten świat technologii.

A to jest do zrobienia, bo jesteśmy w stanie przerzucić trochę, nawet na dzieci w starszym wieku, pewne rozwiązywanie problemów. I to się wpisuje dokładnie w te zagadnienia związane z programem, że przecież musimy dzieci uczyć jakichś konkretnych skilli, jakichś umiejętności. Myślę, że bardzo dużo zależy od tego, w jaki sposób te rozwiązania są stworzone i zaprojektowane.

W dzisiejszych czasach dzieci już od małego mają styczność z nowymi technologiami, telefonami, Internetem, konsolami. Czy, ze swojego doświadczenia, możesz określić wiek, w którym dziecko powinno mieć pierwszą styczność z tego typu technologiami?

Widzimy, i ty też to pewnie widzisz, że dwuletnie dzieci są w stanie sobie ogarniać YouTube'a w telefonie mamy czy tablecie. Tutaj zaczynamy już bardzo wcześnie. Te najmłodsze pokolenia mają kontakt z technologią już w zasadzie od pierwszych lat życia. Wszystko wskazuje na to, że to nie jest do końca dobre. Są różne trendy, są różne opinie, to są rzeczy, które często zależą od zdrowego rozsądku. Można korzystać z technologii w sposób umiarkowany, już we wczesnym wieku, ale żeby nie było to, na przykład, kilka godzin dziennie spędzonych w taki bierny, konsumpcyjny sposób przed ekranem. Natomiast, jeżeli mówimy o jakimś konkretnym wieku, to myślę, że to jest wiek ośmiu lat.

To nie jest tak, że my, już w wieku czterech, pięciu, sześciu lat, teraz będziemy przyjmować na nasze zajęcia np. programowania. Uważam, że to jest czas, w którym powinniśmy, jak najwięcej właśnie wychodzić do ludzi. I, wiadomo, dla dzisiejszych pokoleń ten świat wirtualny, jest też normalnym światem. To nie jest coś takiego, że teraz nam się wydaje, że nie wiadomo, co się dzieje. Nie - to jest po prostu normalna forma. Bardzo ważnym jest natomiast, żeby rozsądnie z tego korzystać. Jeśli już korzystamy z nowych technologii, z czasu ekranowego, bo to się do tego w końcu sprowadza, to staramy się ograniczać i też wybierać, co jest bardzo ważne, a czego rodzice niekiedy nie wiedzą - rozwiązania, z których się korzysta.

Najczęściej są to gry i jakieś formy animacji - bajki czy filmik. I tutaj też warto zwrócić uwagę na to, z czego się korzysta. Warto korzystać z mądrych gier edukacyjnych i selekcjonować je, a przy tym - nie przesadzać, bo niektóre gry pomagają wręcz w rozwoju - poprawiają myślenie logiczne, rozwiązywanie problemów czy rozpoznawanie kolorów. Myślę, że trzeba mieć, po prostu, taki zdrowy rozsądek. Oczywiście, rozumiem wszystkich rodziców, którzy na przykład, nie mogą sobie pozwolić na to, żeby wykonać swoje obowiązki, bo jest dziecko, które wymaga pełnej atencji i niekiedy ten tablet jest mu dawany, żeby ono się czymś zajęło. Rozumiem to i właśnie w tym przypadku warto by było, żeby te rozwiązania, z których już dzieci korzystają, były przemyślane. Warto sobie sprawdzić, wygooglować pewien temat, ograniczyć czas ekranowy w ustawieniach telefonów czy tabletów i konsol.

Tak, i myślę też, żeby nie zostawiać dziecka samego z telefonem na X godzin, bo to zawsze źle się kończy.

Szczególnie z podpiętą kartą kredytową.

To na pewno też. Co mogą od was dostać dzieciaki, które kształcicie w Little Bit Academy? Jaką wiedzę mogą zyskać i jak ją mogą wykorzystać w przyszłości?

Mamy, de facto, kilka kierunków. My to już nazywamy kierunkami, bo bardzo dużo pracy poświęciliśmy na to, żeby faktycznie nasze programy zawierały, po pierwsze: aktualną wiedzę, a po drugie, ważne, z naszego punktu widzenia, podejście do dzieci. Zacząłbym od umiejętności miękkich, czyli tego, co oni kształtują, w jaki sposób się ze sobą komunikują i na przykład, tworzą projekty. Zobacz - zmieni ci się technologia, wypadnie jakiś język programowania, zostanie na przykład sprowadzony do niszy. Wiele różnych rzeczy czy czynników może, po prostu, zmienić nasze funkcjonowanie. To się dzisiaj dzieje i to się dzieje szybko. Dlatego bardzo ważna jest, tak zwana, elastyczność poznawcza. Żeby te dzieciaki potrafiły się adaptować. I to jest skill, który przez wszystkich HR-owców i branżę HR jest mocno brany pod uwagę, jeśli chodzi właśnie o prognozowanie. O ile można tu faktycznie coś prognozować. Po drugie, my tym dzieciom staramy się przekazać taką umiejętność wyrażania i wpadania na swoje własne pomysły. Nie dość, żeby na nie wpadły, to jeszcze, żeby potrafiły je zakomunikować. Co się czasami nie dzieje, nawet wręcz powiem, że jest czasami tak, że, jak my pytamy się dzieci, co to jest empatia, to było tak kiedyś, że na siedemnaście osób, jedna podniosła rękę i powiedziała, czy to jest empatyzacja kobiet? Totalna abstrakcja. To są takie fundamentalne rzeczy, które powinniśmy już w szkole o tym, jeżeli jakimś cudem zabraknie tego w domu, mówić, dyskutować.

U nas to wygląda w ten sposób, że w programie używamy, na przykład metod design thinking. To wszystko jest takim tworzeniem projektu. Nie mamy suchej wiedzy, na zasadzie: ok, to teraz poznajesz język programowania, np. jest to Python albo C Sharp. I teraz, co z tym zrobić? No nic. Zostawiamy cię z tym właśnie. Chodzi o to, że ty po to to poznajesz, żeby tworzyć później swój własny projekt. I tworząc go, wczuwasz się w użytkownika, który będzie po tej drugiej stronie. Tłumaczymy, że za każdą technologią stoi człowiek. To wszystko powinno być w taki sposób zrobione, że dobre rozwiązania uwzględniają potrzeby ludzkie. I właśnie, między innymi, to są właśnie te rzeczy, te wartości i umiejętności, które przekazujemy, jeżeli chodzi o tworzenie i pracę w tych projektach, Nie wspominając o komunikacji, gdzie programista z grafikiem musi się w jakiś sposób porozumieć i mu zakomunikować problem albo właśnie poprosić o coś konkretnie. Jest też w tym trochę asertywności.

Skupiając się już typowo na takiej merytoryce, to właśnie umiejętności programowania i samo uczenie programowania wpływają korzystnie na wiele aspektów, czyli, właśnie krytyczne i logiczne myślenie. Ważne jest dzisiaj popełnianie błędów. Mamy system edukacji, w którym oceniane są tylko jakieś odpowiedzi pod klucz. I każdy błąd jest trochę piętnowany. Natomiast, na błędach się uczymy. Czasami, przez błąd, jesteśmy w stanie wpaść na jakieś pomysły. I tu mówimy właśnie, że porażka, to jest po prostu twój przyjaciel, który zawsze będzie, bo zawsze będą jakieś porażki. Ważne jest, jaką się lekcję z tego wyciągnie. I to jest w programowaniu bardzo częste, że popełnia się błędy i to jest normalna rzecz. Już nie wspominam o tym, że nauka designu, na przykład, czyli zaprojektowanie czegoś i, po pierwsze, poznanie tego narzędzia, jak to się robi. A po drugie, w jaki sposób właśnie projektować, żeby ktoś zrozumiał, o co tobie chodzi lub co ty chcesz wyrazić w jakiś sposób. Łączymy to wszystko ze sobą, dużo pracy jest włożonej w te programy i wiele doświadczenia, żeby to wszystko grało.

Czyli, podsumowując, nawet jeśli taki dzieciak nie zostanie wybitnym programistą, to wykorzysta te umiejętności, tak naprawdę w dowolnej dziedzinie życia. I w każdym zawodzie, który wybierze sobie w przyszłości.

Zgadza się. Często też przyjdzie mu może pracować z programistami - będzie miał wtedy całkiem inny odbiór, inny sposób komunikacji.

LittleBitAcademy

Wspominaliśmy już wcześniej Chat GPT. Pomijając wszystkie kontrowersje, jakie na ten temat już powstały, powiedz mi, czy myślisz, że można to narzędzie wykorzystać w jakiś sposób w edukacji?

Tak i nawet pracujemy nad tym. Tutaj już mogę zdradzić, że, jeżeli chodzi o nasze potrzeby, chcemy uczyć dzieci programowania. I fajnie potem, jak to programowanie potrafią wykorzystać w tych konkretnych projektach, które chcemy z nimi zrobić. To są gry albo właśnie rozwiązania IoT. W tym wszystkim staramy się, żeby dzieciaki myślały, w jaki sposób to rozwiązanie może wpłynąć korzystnie na świat. Są to, na przykład, gry o smogu, o problemie nietolerancji, różnych rzeczach. Teraz będziemy wchodzić w systemy IoT, gdzie dzieciaki będą robiły czujniki do szklarni - mają pracownie, małe i mikrofarmy i sprawdzą, w jaki sposób sobie tam ogarniać. I Chat GPT oraz języki LML mają nam pomóc - chcemy zrobić AI Tutora, który będzie na wyciągnięcie ręki dla dziecka w każdym czasie i będzie się komunikował z tym dzieckiem w odpowiednim języku. Chcemy po prostu te rzeczy, przez powtarzalność, przez odpowiednie podejście, poznać. bo język programowania, to jest stała. Oczywiście, w jakimś stopniu ewoluuje, ale to jest konkretna wiedza. Można sobie to przejść właśnie ze sztuczną inteligencją, a potem skorzystać ze wsparcia mentora. Wykorzystujemy tę wiedzę w konkretnych projektach i zaczynamy kooperować, współdziałać z ludźmi.

Sztuczna inteligencja dzisiaj, szczególnie Chat GPT, ma możliwość zmienić aktualne rozwiązania, jeżeli chodzi o edukację. Szczególnie na uniwersytetach i ogólnie, w szkolnictwie wyższym. Wygląda to w ten sposób, że dzisiaj Chat GPT jest w stanie zrecenzować nawet pracę magisterską, czyli dochodzimy do momentu, w którym student pisze pracę za pomocą Chatu GPT, a uczelnia ją recenzuje, też z jego pomocą. Dlatego, najprawdopodobniej, tak wynika z różnych rozmów, dyskusji i dialogów między uczelniami, zmienią się one w taki sposób, że będą bardziej nastawione na tworzenie różnego rodzaju projektów. Wykorzystywanie konkretnej wiedzy, z użyciem sztucznej inteligencji do tego, żeby faktycznie tworzyć jakieś zmiany. I na uczelniach mogą powstawać jakieś mikro zespoły, które po prostu tworzą nowe rozwiązania i twoim zadaniem nie będzie pisanie pracy magisterskiej. Twoim zadaniem będzie stworzenie jakiegoś konkretnego rozwiązania, projektu, jakiejś myśli, w zależności, jaki to rodzaj szkoły.

Podsumowując, bo trochę już zaczęliśmy rozmawiać o waszych planach, waszych pomysłach, o tym, jak generalnie sektor będzie się rozwijał. Czy masz jeszcze jakąś wizję, jak sektor EdTechowy będzie się rozwijał w najbliższych latach?

Dzisiaj bardzo trudno to ocenić. Wszystkie prognozy są nam potrzebne, bo czujemy się lepiej, wchodząc w przyszłość z jakimś planem, konkretną wizją i czujemy się bezpieczniej. Nie lubimy niepewności, dlatego prognozujemy. Jeżeli chodzi o EdTech i rozwiązania, to na pewno bardzo dużo ich powstanie na podstawie sztucznej inteligencji. Myślę, że powinienem tutaj powiedzieć ważną rzecz, która nie została powiedziana. Czasami, ta edukacja nie jest atrakcyjna dla różnych zespołów, które się zajmują technologiami. Wydaje mi się, że wynika to z braku odpowiedniego poziomu finansowania, że panuje jakaś wielka bariera, gdzie nie ma wstępu. To są szkoły, to jest wszystko sztywne i hermetyczne, gdy tymczasem, jak się chce, to można oddolnie pewne rzeczy zacząć wprowadzać. To jest dobre dla małych zespołów.

W tej chwili mamy do czynienia z dużymi firmami, typu Google czy Microsoft, które bardzo mocno wchodzą w tematy edukacyjne. Google ma pierwsze projekty, które już wykorzystuje w szkołach publicznie. Google Classroom, rozwiązania, które są w stanie wokół tej jednej platformy wessać. I widzą to duże korporacje, widzą tę potrzebę, że nowe technologie muszą być obecne w szkołach, to też ma swój wymiar. Za tym idzie też szereg różnych mniejszych, bądź większych zespołów i firm, które te rozwiązania starają się również wprowadzić do szkół. Wiele jest podobnych, wiele jest, czasami wręcz, niepotrzebnych. Natomiast, to się musi stać - ten rynek potrzebuje cały czas nowych rozwiązań i to będzie potrzebne. Trudno będzie określić jego konkretną wartość. Czy skupi się wokół kilku podmiotów właśnie, gdzie wielkie korporacje będą starały się wszystko posklejać, czy będą to autorskie rozwiązania mniejszych firm.

Ciekawym przykładem jest na przykład firma Librus z Katowic. Tak, jak my mieliśmy kiedyś dziennik, dzienniczek, to teraz jest na Librusie, to już jest nazwa własna. Tak jak Karcher z Boscha też się niekiedy mówi albo adidasy z Pumy. Na tej zasadzie. Więc, a propos rynku, dużo jest do zrobienia, jeszcze będziemy się starali wciągnąć w to wszystko gry edukacyjne. To jest bardzo ważny temat, obok dronów i AI Tutora. To jest coś, o czym mówi w tej chwili Unia Europejska w dużej mierze. Zaczyna się to klarować i to jest już w jakimś tam wymiarze. Oczywiście, są to czasami kiepskie realizacje. Natomiast, kiedy zaczną się za to zabierać ludzie, którzy typowo siedzą w gamedevie i grach, i połączą siły z tymi wszystkimi dydaktykami, z edukacją, z edukatorami, to powstaną bardzo fajne rozwiązania, które umożliwią prowadzenie lekcji bez, w dużej mierze, konieczności wykorzystywania nauczyciela. I, znowu, on, jakieś konkretne technologie musiałby poznawać na wylot, musiałby wiedzieć, co tam jest, jaki jest temat w tej grze. Dzieciaki mają questy, mają taski do ogarnięcia i sobie po prostu sami rozwiązują problemy, poznając przy okazji tę wiedzę.

Ekipa Webmakers z Dominikiem Koziarskim

Dominik, bardzo ci dziękuję za tą owocną rozmowę. Myślę, że garść bardzo ważnych informacji dla nas wszystkich. Trzymam mocno kciuki za wasz dalszy rozwój, jak najbardziej w to wierzę. Myślę, że nasze dzieciaki potrzebują tego kroku w edukacji, żeby mogły się coraz lepiej rozwijać. Życzę wam powodzenia.

Bardzo mi miło, mega ci dziękuję za to wszystko i wam również.

Do zobaczenia.

Do zobaczenia.

Jeśli chcesz zobaczyć wersję video, kliknij poniżej:

Jesteśmy też na Spotify!

technologiabranża edtechEdTechnarzędzia dla pedagogówmonitorowanie postępów w nauceedukacjatechnologia w branży EdTechWM TalksLittle Bit Academy
Ta strona używa plików cookiesPolityka PrywatnościJak wyłączyć cookiesCyberbezpieczeństwo
OK